Łowiectwo i norowanie

Russell dzikarzem ? ....... dlaczego nie ?

Przygotowania

Pierwsze spotkania z dzikiem w sztucznej zagrodzie. Moje psy - zawsze pilnowane w lesie, by nie udały się same na spacerek -  trochę zdziwione.
W zagrodzie biegają dziczki.
Psy patrzą na mnie trochę niepewnie z pytaniem " czego ja od nich chcę ?"



No to do roboty - musze pokazać psiakom, że chcę by biegały za dzikami i je oszczekiwały. Jak to zrobić - prosto - zaczynam biegać po zagrodzie za dzikami i pokrzykiwaniami podkręcać psy.  Te pierw stwierdziły, że fajna zabawa tak z  pańcią pobiegać, a potem zobaczyły, że dziczki w sumie też fajne, a jak pańcia je gania, to my też J  I od tej chwili już było łatwiej.
Teraz cała bajka polega na tym, by psy cały czas, równo oszczekiwały dzika/dziki. W związku z tym gdy tylko na chwilkę milkną trzeba je zmotywować głosem lub podejść i pokazać, że wszystko ok i nadal mają szczekać.
Psy - prócz ciągłego, równego szczekania - muszą odpowiednio otaczać, atakować dziki - znaczy od tyłu.

Są psy, które dzięki genom wiedzą co robić, są takie, których odpowiednich zachowań musza nauczyć dziki kilkakrotnie je szturchając gwizdem (ryjkiem).
Dobrze - psy wiedzą już, że dziki trzeba w zagrodzie znaleźć i oszczekiwać, teraz druga część pracy w zagrodzie  mianowicie - odwołanie.
Pies musi wrócić do menera/przewodnika (nie menela ;) ) na gwizdek lub zawołanie. O dziwo psy wykonuję komendę bez problemów.

Konkursy dzikarzy

Czym innym jest trening w zagrodzie, a czym innym prawdziwy konkurs. W związku z tym planowałam pojechać na taki konkurs i zobaczyć jak wygląda "live" Wybrałam się do Przechlewka.
Jechałam w sumie zobaczyć jak taki konkurs wygląda...... zgłoszenia w tygodniu nie przyjęli (pełna lista), ale na miejscu okazało się, że psy przyjmą (ktoś się wycofał).

Chłopaczki były w sumie dwa razy w zagrodzie, więc pomyślałam, czemu nie... najwyżej zobaczę jak to wygląda w praktyce ;)

Wrażenia po konkursie

Po przejściu próby strzału(reakcji na huk) odbywa się posłuszeństwo - kilka przejść wkoło drzew, puszczenie luzem, odwołanie.... psiaki nauczone w domku tych zachowań przechodzą ślicznie i dostają max -czyli 4 .

Potem wycieczka do zagrody. Dwie loszki, obok w zagrodzie ich maluchy. Wchodzi pierwszy pies (GP) i dziki go wyganiają, ten sam numer z drugim w kolejce Jagiem....

Następna ja... stres jak nic....
Pierwszy Funt - wchodzi, puszczam go luzem i zastanawiam się co zrobi......
Pierw chwilkę poniuchał - potem zobaczył dziki i poszedł zobaczyć co tam ;) wszystko bez głosu
(a powinien oszczekiwać). Loszki go zobaczyły - pogoniły i wtedy sie chłopak ucieszył i zaczął dziamgać:) Podziamgał wrócił zobaczyć, czy jestem i dalej do dzików.... Sędziowie lekko zdziwieni - na wstępie zaznaczyłam, że ja pierwszy raz i nie wiem co i jak. Potem odwołanie - jeden gwizd i pies przy mnie (moje chodzą bez gwizdka).
Zmieniam psa i puszczam Emira. Ten lata, lata, nie może znaleźć dzików...sędziowie patrzą co i jak.... Ja już myślę, czy on ślepy -parę razy przebiego koło nich....
I nagle je znajduje - podchodzi w krzaczkach (dziki go nie widziały) i zaczyna szczekać siejąc popłoch - sedziowie się cieszą (pierwszy pies którego się loszki przestraszyły).
Emir poszczekał, poszczekał...potem odwołanie. Gwizd i pies przy nodze :)
W sumie oceny ładne - jak tylko wyjdzie następna część -farba - to będzie dyplom I stopnia.

Dłuuuga przerwa i farba..... czyli chodzenie po ścieżce z krwią.
Emir nigdy po farbie nie chodził, Funt był raz w zeszłym roku (maj) na konkursie ;)

Pierwszy Funt - połowę trasy pokonuje ślicznie....potem zaczyna go nudzić chodzenie bez widocznego efektu (nie biega tu dzik) ;) w końcu dochodzi do dzika (na końcu ścieżki leży martwy dzik) , ale ocena tylko 2........ bo martwy dzik nie jest atrakcyjny - nie ucieka, nie atakuje, to po co szczekać (a powinien)...;)
Emir robi dokładnie to samo i dostaje ta samą ocenę......
W sumie oba chłopaki ukończyły konkurs z dyplomami II stopnia, z czego jestem bardzo zadowolonaJ
W sumie nie takie konkursy straszne jak je malują.
Polecam wszystkim. Miła atmosfera, mili ludzie, ciekawe doświadczenia - naprawdę warto :)

Regionalny konkurs tropowców:

Losujemy numerki startowe na wstępie.
Na początku odbywa się tzw Odłożenie psa - czyli idziemy na strzelnicę, zostawiamy psa lub przywiązujemy do drzewka i oddalamy się od niego, tak, żeby nas nie widział. Po chwili jeden z myśliwych/sędziów oddaje dwa strzały w odstępie ok 30-60s.
Pies ma zostać na miejscu w krzakach i się nie ruszyć, nie szczekać.
Po strzałach idziesz do psa i koniec tej części.
Potem jedziemy w las. Na drzewach poprzyczepiane są katki z napisami "ścieżka 1/2/3/4 " itd
Każdy pies ma swoją - wg numerka, który wylosował na poczatku.
Przy drzewie do którego jest przypięta kartka jest najmocniejszy ślad, dajemy psu go powąchać i dalej musi tropić.
Sędzia idziez nami - ogląda pracę psa. Trasa jest oznaczona kawałeczkami kartek na drzewach, ale karteczki te są tak poprzyczepiane, że idąc ich nie widzisz, dopiero jak miniesz drzewo, to ją widać. Dzięki temu sedzia widzi jak dokładnie pies tropi.
Jak dojdzie się do dzika (dzik jest prawdziwy, martwy), pies nie powinien się go bać, może oszczekiwać.
Sędziowie każą się oddalić - tak 10-15 m od dzika pozostawiając psa przy dziku - psu nie wydajesz komendy. Sędziowie oceniają zaciętość i pasję psa.

Na koniec sygnalista oznajmia, że pies znalazł dzika i koniec konkursu.

Agnieszka Wasiukiewicz
Hodowla Mysia Zagłada
www.mysia-zaglada.xt.pl
www.hop.szczecin.pl